niedziela, 31 sierpnia 2008

Jutro do szkoly.

Ostatni raz. 

Ostatni raz taki format roku. 

Nie wiem czy śmiać się czy płakać

Kilka godzin wstecz są zamazane, jakby ich nigdy nie było.

Ale były. I się śmiałam.

I tańczyłam bez butów.

Że też, nie może być tak dobrze zawsze.

Zero trosk i smutków.

Tak miło. 

Tak miło. 

-ke pasa?

-kebase mam w lodówce, a co? 

Ku chwale Ojczyzny.

niedziela, 24 sierpnia 2008

Suka

Nazwał mnie suką.
On ?!
Nie miał prawa.
Leżałam na łóżku słysząc jak mi bije serce.
Leżałam na łóżku czując jak moim ciałem potrząsa uderzenia serca.
Leżałam na łóżku pełna bólu serca.
Po co wracałam?
Było mi lepiej tam.
Chodząc po lesie.
Po kij wracałam do tego cholernego miasta i problemów?
Było mi tak dobrze.
Why he wrote to me?
Why he can't forgot about me?
I hate him.
And he told me, that he loves me. Wtf?
I want to return to the forrest.
There are so quietly.
I hate Cracov.
Cry for you.

sobota, 23 sierpnia 2008

Cam bek po raz wtóry.

Spędziłam miłe 2 tygodnie.
Pod znakiem chodzenia po lesie i słuchania walców Johana Straussa.
Chodziłam po plaży i wchodziłam po pas do morza mimo, że byłam ubrana.
Było wspaniale.
Byłam ja i moje myśli.
Z dale od tych chorych spraw.
G. mnie oskarża.
G. jej wierzy.
Ja musiałam się przyznać do swojej głupoty i naiwności.
Zadowolone?
Mam nadzieję.
Bo już straciłyście szansę.
Miałam poprzerywane sny.
Miałam poszarpane myśli.
Miałam podrapaną nogę.
Gubiłam się w lesie - alegorii mojego umysłu.
Jednak zawsze odnajdywałam drogę.
To chyba dobrze?
Jest teraz J.
Ciekawe co z nim będzie.
Przed niewinnie przelaną bratnią krwią w pokorze chylimy czoła.
Gdy to czytałam - autentycznie się poryczałam.
Stocznia Gdańska wyzwala emocję.

środa, 6 sierpnia 2008

Can't you just let me be?

Chłód przenika.
Marznę.
A jest środek lata.
Lato za chwilę się będzie kończyć.
Za chwilę październik, listopad i znowu Sylwester.
Ciekawe gdzie go spędzę?
Pewnie sama.
Jak zwykle.
Ale z resztą, czy to ważne?
Mam błyszczyk. Nowy!
Choć nie lubię używać.
To od tego jestem uzależniona.
Cytrynowy. Mrr.
Goodbye my hopeless dream.
Chciałabym, żeby już była matura.