Spędziłam miłe 2 tygodnie.
Pod znakiem chodzenia po lesie i słuchania walców Johana Straussa.
Chodziłam po plaży i wchodziłam po pas do morza mimo, że byłam ubrana.
Było wspaniale.
Byłam ja i moje myśli.
Z dale od tych chorych spraw.
G. mnie oskarża.
G. jej wierzy.
Ja musiałam się przyznać do swojej głupoty i naiwności.
Zadowolone?
Mam nadzieję.
Bo już straciłyście szansę.
Miałam poprzerywane sny.
Miałam poszarpane myśli.
Miałam podrapaną nogę.
Gubiłam się w lesie - alegorii mojego umysłu.
Jednak zawsze odnajdywałam drogę.
To chyba dobrze?
Jest teraz J.
Ciekawe co z nim będzie.
Przed niewinnie przelaną bratnią krwią w pokorze chylimy czoła. Gdy to czytałam - autentycznie się poryczałam.
Stocznia Gdańska wyzwala emocję.