niedziela, 31 sierpnia 2008

Jutro do szkoly.

Ostatni raz. 

Ostatni raz taki format roku. 

Nie wiem czy śmiać się czy płakać

Kilka godzin wstecz są zamazane, jakby ich nigdy nie było.

Ale były. I się śmiałam.

I tańczyłam bez butów.

Że też, nie może być tak dobrze zawsze.

Zero trosk i smutków.

Tak miło. 

Tak miło. 

-ke pasa?

-kebase mam w lodówce, a co? 

Ku chwale Ojczyzny.

Brak komentarzy: