Jutro do szkoly.
Ostatni raz.
Ostatni raz taki format roku.
Nie wiem czy śmiać się czy płakać
Kilka godzin wstecz są zamazane, jakby ich nigdy nie było.
Ale były. I się śmiałam.
I tańczyłam bez butów.
Że też, nie może być tak dobrze zawsze.
Zero trosk i smutków.
Tak miło.
Tak miło.
-ke pasa?
-kebase mam w lodówce, a co?
Ku chwale Ojczyzny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz