Czar prysnął.
Minęły marzenia i te złudzenia,
Nieco absurdalne, niedorzeczne i błache.
Minęły tańce snów,
różowe, zielone, lekko zakręcone.
Gdzieś zatraciła się gra zapachów,
różanych, damskich no i trochę męskich,
Nie słyszalne są już szepty,
które kiedyś były odczuwalne wręcz na skórze.
Został juz tylko motyl w brzuchu,
gdzieś zaschnięta łza i rozmazany tusz,
został ślad po szmince na kołnierzu
no i jeszcze ból.
Dedykuję ten wiersz dwóm osobom. A i L.
L, bo jest chorym skurwysynem,
A, bo była niczym przyjaciółka, a zraniła mnie tak bardzo, że już nawet nie mam łez.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz