poniedziałek, 1 września 2008

Czar

Czar prysnął.                                                                                                                                                      

Minęły marzenia i te złudzenia,

Nieco absurdalne,  niedorzeczne i błache.

Minęły tańce snów,

różowe, zielone, lekko zakręcone.

Gdzieś zatraciła się gra zapachów,

różanych, damskich no i trochę męskich, 

Nie słyszalne są już szepty, 

które kiedyś były odczuwalne wręcz na skórze.

Został juz tylko motyl w brzuchu, 

gdzieś zaschnięta łza i rozmazany tusz, 

został ślad po szmince na kołnierzu

no i jeszcze ból.

Dedykuję ten wiersz dwóm osobom. A i L.

L, bo jest chorym skurwysynem, 

A, bo była niczym przyjaciółka, a zraniła mnie tak bardzo, że już nawet nie mam łez.

 

Brak komentarzy: