Coś się zmieniło.
Ale nie wiem co.
Choć ciągle jestem Aniołem, już tego nie odczuwam choć jesteśmy tak krótko.
Czemu?
Nie wiem.
Chociaż? Wiem.
Bo on nie ma czasu.
Bo jest praca, która jest ważniejsza ode mnie.
Nasze spotkanie.
Kolejny telefon.
Kolejne tak, słucham?.
I choć mam głęboko w poważaniu tą jego prace i pieniądze, które zarabia - chce by pracował.
Daje mi to dystans, nie tyle co do niego,a do samej siebie.
Nie wiem czemu, widzę go jako osobę, z którą mogłabym spędzić całe życie.
Ja bym się ciągle śmiała.
A on by mnie uspakajał.
Byłabym niczym... Niczym.
Jestem cholernym małolatem.
Matura.
Studniówka.
Wrocław.
Rzym.
Nie podołam.
A zresztą. I tak nie dożyję 30.
czwartek, 9 października 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz