To co ty nazywasz jednym dniem, dla motyla zowie się całe życie.
Moja dusza, śmiem twierdzić, gdzieś się zakneblowała.
Gdzieś pomiędzy czas działać, a marzyć.
Śmieszne.
Albo i nie?
Staram się stworzyć prezentacje maturalną.
Jakaś awantura (chyba o Kasię?) wisi w powietrzu.
Martwię się.
Dotarło do mnie, że to ostatnie dni TEGO roku. Roku, który jest granicą
Granicą pomiędzy czym, a czym?
Zapomniałam..
A! Już wiem! Pomiędzy dzieciństwem, a dorosłością.
I tak będę gówniarzem, nawet za kilkanaście lat, ale teraz kończą mi się przelewki.
19 (!) rok życia mi płynie.
No przecież to niemożliwe.
Jeszcze wczoraj miałam 13 lat i szłam pierwszego dnia do gimnazjum.
Jeszcze wczoraj miałam ciemny blond na głowie, godzinę później rudy, a od kilku chwil jestem złotowłosą królewną.
To chyba jednak, nie było wczoraj?
I chyba wczoraj, też nie pocałowałam pierwszy raz chłopaka.
Jak nie wczoraj to przedwczoraj, o!
niedziela, 28 grudnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz